…
Ciemność.. czerń.. nieprzenikniona pustka.. cisza której rozum nie potrafi ogarnąć.. Nic więcej, tylko tyle czujesz.. nikt nie stoi przy Tobie, sam.. jesteś sam.. tak wygląda śmierć? To pustka? Więc po co to wszystko? By nadal trwać w swej świadomości tak bez końca, bez kresu? Może to piekło? Może właśnie tak wygląda wieczne potępienie…
- Nie.. to zbyt piękne aby tak wyglądał koniec – nie można powiedzieć, że to usłyszałeś bo nie był to dźwięk, nie była to też myśl.. ciężko określić co to było.. to tak jak uczucie, ta pierwsza miłość, kiedy coś wypełnia Cię w całości, a Ty nie potrafisz określić co to tak naprawdę jest… Tylko że to uczucie było dziwne, bo nie niosło ze sobą nic pozytywnego ani negatywnego.. po prostu uczucie, uczucie nie do opisania…
Światło.. szum… gwar, okropny hałas, znowu ten dźwięk jakby miliony ludzi krzyczało w lamencie zdarzeń.. i nagle…
Powrót do rzeczywistości, poczułeś jak spadasz.. ziemia, ból w nogach. Ciężki oddech, ból na szyi, jakby ktoś zacisnął Ci pętle śmierci i nie chciał puścić. Parę głębokich wdechów… zaczynasz wreszcie słyszeć coś więcej niż tylko piszczenie w swych chłodnych uszach..
- Wstawaj , musimy uciekać!
- Co się dzieje!? – wybełkotałeś z ledwością te słowa, w twoim gardle uczucie metalicznego smaku wdrapywało się w krtań z taką zaciekłością że ciężko Ci było przełknąć nawet ślinę.
- Zgłupiałeś do reszty? Wstawaj nie mamy czasu, zaraz Cię złapią!
Ciężko Ci było podjąć słuszną decyzje, lecz powoli zacząłeś podnosić się z piachu. Rozglądając się dookoła siebie dostrzegłeś osobę ubraną w bluzę z kapturem, oraz spodnie jeansowe. Była to kobieta w wieku okołu 22 lat. Złapała Cię za ramię po czym szybko zaczęła ciągnąć Cie prosto przed siebie w kierunku wyjścia z pomieszczenia przypominającego piwnicę.
- Szybciej nie mamy czasu!
Popatrzyłeś na nią, pomyślałeś że może to kolejny chory sen jakich wiele w swoim życiu prześniłeś, ale cóż miałeś do stracenia, pewnie i tak zaraz wszystko skończy się w mgnieniu oka, lub jak to zazwyczaj bywało zamkniesz oczy i obudzisz się we własnym łóżku.
Zaczęliście uciekać poprzez murowane korytarze oświetlone pomarańczowym światłem które dawały z zaciekłością żarówki, słyszałeś ich brzęk, lekkie bzyczenie było strasznie drażniące. Ściany wyglądały jak z czerwonej cegły, lecz były porośnięte dziwnymi pnączami których do tej pory nigdy w życiu nie widziałeś na oczy. W tle cały czas słyszałeś odgłosy tłumu, tłumu który ciągle wrzał -w ich krzykach było tyle nienawiści, pogardy i urazy… ale dlaczego? Co się stało? Nie miałeś na razie czasu aby o tym myśleć.. Gnałeś co sił trzymając cały czas za rękę dziewczynę.
Szybki skręt w prawo… ciemność.. czułeś jej ciało przy sobie, jej delikatny a zarazem stanowczy oddech..
- Stój.. – wyszeptała powoli zakrywając swoją delikatną dłonią twe wysuszone usta.. zapach jej dłoni był strasznie słodki.. jeden z jej palców powędrował między twe usta.. był zimny, czuć na nim było metaliczny posmak.
Garstka ludzi przebiegła przez korytarz, poczułeś jak kobieta znowu łapię Cię za rękę..
- Choć.. nie ma czasu!
- Czekaj, co się dzieje?!
- Chyba naprawdę coś Ci się pomieszało w głowie.. a może to ta lina… Nieważne później odświeżę Ci pamięć – kończąc to zdanie puściła oczko.. po czym wybiegła na korytarz trzymając Cię za dłoń.
…