Mój świat

październik 18, 2007 at 7:52 pm (Wierszydła (?), Życie codzienne)

Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl

Dnia 23.08.2005 (09:07)

 


Nie wiem co pisać na razie…jedyne co mi przyszło do głowy to właśnie wyskrobać jakąś piosenkę albo wiersz. I tak czyta tego bloga codziennie zaledwie 5-10 osób więc nie wiem sam po co to wszystko tutaj pisze.. nawet nie wiem kto to czyta… Czy ktoś kogo znam? A może to tylko obce mi osoby.. nigdy sie o tym nie dowiem… Na razie pisze tylko dla siebie… może tak zostanie do końca? Tak samo jak na razie tylko żyje dla siebie… W obecnej chwili to już jest bez znaczenia… przyzwyczaiłem sie do tego.
A to moje wypociny:

„Mój świat”

Ciemne noce, jasne dni,
Moja dusza nadal śni,
Śni o czymś czego nigdy nie dostanie,
Każdy dzień wiecznie dłuży sie.

Świat pogardy i świat strachu,
Nie dostaniesz czego chcesz,
Wieczny ból i wieczny krzyk,
Moja dusza tkwi wciąż w tym.

Noc z dniem przeplatają sie,
Dzień za dniem mija,
A ja wciąż kocham cie!
Ty! Której cię nie ma…

Na swą miłość czekam wciąż,
By przytulić sie do ciebie,
Kochać całym sercem swym,
Dać ci uśmiech, me spojrzenie.

Bez odwagi i bez strachu,
Nie wiem co ze mną dzieje sie,
Wciąż domysłów cała moc,
Dręczą myśli smutne mnie…

Czy kiedyś nadejdzie ten dzień?
Może niedługo przekonam sie!
Czekać muszę ile sił!
Nikt nie powie mi: giń!

Pozostałem sam sobie teraz,
Nikt prawie przy boku mym nie stoi,
Cóż, pogodzę sie z tym,
Czekam na coś, co ból mego serca ukoi…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Pytanie, odpowiedź, pytanie odpowiedź… nuda?

październik 18, 2007 at 5:37 pm (Moja (?) historia)

Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl

Dnia 14.08.2005 (21:47)

 


Stałeś zamyślony dalej, nagle usłyszałeś jak ktoś zbliża sie w twoim kierunku. Był to jeden z młodzieńców, nie zdejmował kaptura z głowy, podszedł do ciebie i radosnym głosem zapytał sie:
- Co cię dręczy?
- Wciąż nie wiem po co tu jestem…
- A czy to takie ważne? Sam zresztą powinieneś to wiedzieć…
- No właśnie.. dla mnie ważne! Bo marnuje tu chyba tylko czas.. nie ma co tutaj robić…
- Wiesz.. ja ciebie tutaj na siłę nie przyciągnąłem.. zresztą nikt tego nie zrobił.. sam tutaj trafiłeś.. a jak? Ty tylko to wiesz…
- No tak… Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie…
- Słucham.
- Widziałem jak twoi koledzy dotykali tych oczu.. obraz zmieniał sie w nich jak w telewizorze… Ja tez tak mogę?!
- Hmm… Szczerze mówiąc to jeszcze nikt obcy tego nie probował… ale pewnie gdybyś tego bardzo chciał.. gdybyś chciał coś zmienić w tej duszy to na pewno by ci sie to udało… Trzeba tylko chcieć.. Ja znam tą duszę.. próbowała już wiele razy coś w sobie zmienić.. niestety bez skutku… Może ktoś by mógł w niej coś zmienić? Nie wiem… To wszystko zależy od ciebie!
Postać rozwiała sie w powietrzu, za nią pozostał jedynie zapach… upajający zapach hiacyntów…
Po krótkim zastanowieniu podszedłeś do oczu i położyłeś na nich ręce… zamknąłeś oczy.. znowu poczułeś uczucia… Smutek nadal trwał… co raz większe zniechęcenie… Niemal osiągnęło już swój szczyt… W końcu dusza pewnie tego nie wytrzyma i da sobie spokój.. tylko z czym? Tego nie wiedziałeś… może miało to związek z jej największym marzeniem?
Przebywając w duszy czułeś sie jakby mijał dzień za dniem.. czas nie ubłagalnie płynął… jakby odliczanie do czegoś co ma niedługo sie skończyć… a może dopiero zacząć? Minuty zdawały sie być godzinami… a sekundy minutami…

 


Od Autora: Czas… płynie tak szybko, że nawet nie zauważamy jak bardzo szybko… mijają lata, miesiące, dni, godziny, minuty, sekundy…. Wszystko przemija… wszystko ma swój koniec i początek.. Może i Ciebie już jutro nie będzie? A może nie zobaczysz jutro juz tej duszy? Zostanie po niej tylko drobny ślad… nikt tego nie zauważy oprócz zainteresowanych nią… wielu ich jest? Wątpię…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Spotkanie z samotnością

październik 18, 2007 at 4:38 pm (Moja (?) historia)

Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl

Dnia 14.08.2005 (18:41)


Znalazłeś sie nagle ponownie w niewyobrażalnie wielkim pokoju gdzie zacząłeś swoją przygodę… Młodzieńca już obok ciebie nie było… Spojrzałeś na stół, siedział razem z pozostałymi. Czułeś jakby czas zatrzymał sie w miejscu podczas waszej wędrówki po “duszy”.
Podszedłeś do oczu, obejrzałeś sie czy nikt nie chce cię powstrzymać od dotykania ich tak jak to było poprzednio. Położyłeś delikatnie rękę na giętkim szkle, było bardzo gładkie i miękkie. Zamknąłeś oczy i pomyślałeś o tym, co mogłaby czuć dusza… I rzeczywiście, do twojego ciała zaczęły napływać różne uczucia, skupiłeś w sobie myśli… wszystko zaczęło sie wyostrzać… Czułeś głęboki smutek… dusza cierpiała.. brakowało jej czegoś… bardzo jej tego brakowało… ale nagle przyszła radość… zaczęło ci sie robić ciepło… Skupiłeś sie jeszcze bardziej… dotarłeś do marzeń duszy… zbyt wiele ich nie było, jedno tylko przykuło twoją uwagę… to dziewczyna którą wcześniej widziałeś gdy zwiedzałeś dusze… ta sama tylko mogłeś jej sie dokładniej przyjrzeć… Włosy jej co chwile zmieniały kolor.. było to bardzo trudne do zauważenia… Raz miały odcień czerni raz były blond, a raz rude… wszystkie jakie tylko istnieją.. lecz nie było tam jaskrawych kolorów.. jedynie delikatne.. naturalne…. Spojrzałeś dziewczynie w oczy.. również zmieniały barwę… niewiasta cały czas uśmiechała sie, wyglądało to jakby z kimś rozmawiała, jakby z kimś przebywała… śmiała sie, wyciągała ręce jakby kogoś zaczepiała i łaskotała… Ogarnąłeś ją wzrokiem, była szczupła, obraz zaczął falować.. dziewczyna malała i powiększała sie.. nagle obraz znikł…
Otworzyłeś oczy i poczułeś dotyk na swoim prawym barku… odwróciłeś głowę… Zauważyłeś ponownie młodzieńca.. lecz ten był smutny… nie tryskał życiem tak jak poprzednik… zniechęcającym głosem powiedział do ciebie żebyś odszedł… Oprócz tego, że był smutny, to był to normalny chłopak. Pomyślałeś, że pewnie jest to część duszy odpowiadająca właśnie za samotność.
Chłopak zbliżył sie bardziej do oczu i położył na nich swoje dłonie… Szara aura pojawiła sie dookoła niego… Oczy zmieniły sie nie do poznania… nie można było w nich dostrzec chęci do dalszego życia… dziwne było to uczucie… W osobie chłopaka drzemał ogromny spokój, jego twarz ciągle pokazywała to samo uczucie… Stał tak przez parę minut w bezruchu… w jego oczach pojawiły sie łzy… spływały po policzkach by ukończyć swoją wędrówkę na podłodze… gdy tylko sie z nią zetknęły, lekki obłok pary wodnej pojawiał sie w miejscu gdzie spadały… W oczach nie pojawiało sie nic nadzwyczajnego.. jedynie odcienie czerni.. fale rozmywały, co chwile jeden odcień przechodząc w następny… Szare zwyczajne oczy, tak właśnie wyglądały…
Chłopak zakończył swój “rytuał” odszedł powoli zakładając na głowę kaptur…
Zastanawiałeś sie czy ty mógłbyś wnieść coś od siebie w tę duszę, dotykając oczu swoimi dłońmi.. ale było to pytanie na razie bez odpowiedzi.. tak samo jak to, dlaczego sie tutaj w ogóle znajdujesz… Może twój przewodnik – część duszy odpowiadająca za miłość – mógłby odpowiedzieć na te pytania.. zapadłeś w zamyślenie…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz