Wcielenie diabła
Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl
Dnia 18.12.2005
…
Robot nadal stał nieruchomo… spojrzałeś na żołnierzy… oni również stali… stali i patrzyli sie, widziałeś jak ich zbroje falują na nich… Dyszeli tak mocno, że było słychać jedynie szum z ich filtrów powietrza… to charakterystyczne syczenie… Nagle, usłyszałeś metaliczny zgrzyt.. spojrzałeś na upadającego robota… na początku lekko sie zachwiał… aż w końcu zaczął zmierzać ku ziemi… Huk… pisk w uszach… podmuch fali uderzeniowej… włosy rozwiane… przetarcie oczu… i obraz… obraz zniszczenia, a zarazem piękna… Piękna “lustrzanego serca” machiny… Nagle piękno przestało falować… a na jego środku pojawił sie na początku mały punkt… który z każdą chwilą stawał sie co raz większy… przypatrywałeś sie temu zjawisku… tylko ty… bo żołnierzy już obok ciebie nie było… odeszli dalej… tak jak nie widzieli ciebie.. tak może i nie widzieli tego co teraz sie dzieje… Może nie obchodzi ich to bo już widzieli to wiele razy? A może nie widzą tego piękna…
Przypatrując sie dalej nagle dostrzegłeś malutkie światełko… tak jakby w jakimś długim tunelu zaczęło na drugim końcu narastać jakieś źródło światła… zbliżyłeś sie do lustra bliżej… niemal na wyciągnięcie reki… Gdy nagle… przed twoimi oczyma ukazał sie gwałtownie obraz jakiejś dziwnej istoty… można powiedzieć, że wyskoczyła z lustra! Pisk… szał jaki w nim był… wrzask… dźwięk jakiego nigdy do tej pory nie słyszałeś… jakby płaczące dziecko.. jakby krzyk człowieka któremu żywcem odcinano jakąś kończynę… jakby… jakby milion dusz krzyczało w twoją stronę… dusz które cierpią.. które płaczą… które boją sie czegoś… “Potworek” wypełzł powoli z lustra… najpierw wyciągnął z trudem swoją lewą rękę… potem podpierając sie lustra wyciągnął swoją drugą rękę.. a potem dosłownie “wyślizgnął” swoje obydwie nogi z lustra… Przypominał wyglądem trochę człowieka… miał jego sylwetkę… Szczęka była niczym dziób… wyglądała na twardą i masywną… koloru brązowo-czarnego… lekko wysunięta do przodu.. Oczy wielkie… ale nie okrągłe.. nie miały też powiek… wyglądały jak oczy ludzkie… choć były całe czarne… przypominały kształtem ziarno słonecznika… osadzone były po bokach lekko jajowatej głowy… Zamiast włosów istota miała coś w rodzaju kolców.. lecz były one długie i giętkie… grube może na 2 cm… Sylwetka dobrze zbudowana… u zgięć odnóż wyrastały również kolce.. nie były one takie same jak “włosy” na głowie… przypominały raczej kości…
Potworek spojrzał sie na ciebie… przyjrzał sie chwilę… po czym zeskoczył z machiny…
Podniósł jedną rękę ku górze i z całej siły uderzył w ziemię… powtórzył to jeszcze kilka razy… po czym złączył obie ręce… i jeszcze mocniej uderzył w ziemię… jego ręce pozostały na glebie… Nagle, wrzasnął jeszcze raz tak jak wcześniej gdy wychodził z „lustra”… i nie mogłeś uwierzyć własnym oczom… wyglądało to tak, jakby ziemia pochłonęła go… Nagle usłyszałeś coś jakby grzmot… tylko dobiegało to spod ziemi… Obejrzałeś sie i ujrzałeś wielką bitwę… tam pewnie zmierzali żołnierze którym wcześniej towarzyszyłeś… Na horyzoncie było widocznych kilka olbrzymich maszyn… i kilka “szaro złotych smug”….
Nagle twój wzrok zawiesił sie na dziwnie zachowującym sie gruncie… ziemia poruszała sie niczym wąż, od ciebie w kierunku bitwy… Zacząłeś biec w jej kierunku aby zobaczyć co sie stanie…
…
Pierwsze starcie
Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl
Dnia 18.12.2005
…
Ogarnąłeś sie i zacząłeś rozglądać dookoła… Nagle szybko odwróciłeś wzrok w stronę oddalających sie żołnierzy.. zacząłeś za nimi biec. Trudno było ich dogonić… byli niezwykle szybcy. Nagle żołnierze znikli z pola widzenia, wbiegli za pagórek. Szybko próbowałeś ich dogonić aby zobaczyć dokąd biegną.. co było ich celem? Horyzont powoli zaczął sie wyłaniać…lecz nagle! Usłyszałeś głośne strzały, przyśpieszyłeś kroku. Gdy wbiegłeś na wzgórze zobaczyłeś toczącą sie za nim walkę. Ci sami żołnierze których wcześniej widziałeś walczyli teraz z jedną z maszyn… Była od nich z 6 razy większa… wojacy byli od ciebie dużo więksi, mieli coś koło 2,5 metra wzrostu. Ich masywne pancerze wzbudzały podziw… lecz nie aż taki jak olbrzymia maszyna… Był to ogromny robot z dziwnego żylastego materiału, który widziałeś już wcześniej parę razy… poruszał sie na 4 odnóżach. Były one przytwierdzone do podstawy, ta zaś z kolei do korpusu. Wyglądał on niesamowicie… owalny, długości około 3 metrów… w samym jego środku można było dostrzec okrąg o średnicy 1,5 metra… był on wypukły, falował niczym woda… można sie w nim było przejrzeć jak w lustrze. Żołnierze cały czas celowali w ten właśnie okrąg … jakby tam znajdowało sie serce tej przeogromnej machiny wojennej… Co chwilę patrzyłeś, a to na robota, a to na żołnierzy… ten pierwszy cały czas wymachiwał swoimi 4 rękoma. Dwoma umieszczonymi niżej próbował złapać któregoś z wojaków, zaś z pozostałych dwu wystrzeliwał kule pomarańczowej plazmy. W pewnym momencie usłyszałeś głośny metaliczny krzyk jednego z żołnierzy.. spojrzałeś w jego stronę… już leżał… Drugi żołnierz szybko do niego podbiegł… jakby chciał go uzdrowić.. jakby była jeszcze jakaś nadzieja… Zacząłeś do nich biec… lecz było już za późno… gdy byłeś parę metrów przed nimi nagle kula plazmy dopadła “medyka”… Był to niesamowity widok… najpierw “płynna energia” ogarnęła cały pancerz wojaka… potem zebrała sie w miejscach gdzie znajdowały sie żyły na pancerzu. Lekki dymek zaczął sie unosić ze zbroi leżącego… gdy nagle… niezwykle jasny błysk wydarł sie spod pancerza w miejscach gdzie znajdowały sie żyły…. I krzyk… głośny… bolesny… metaliczny… powoli zanikający… Ciało naprężyło sie na parę sekund.. po czym upadło na ziemie… lekki tuman kurzu uniósł sie na chwilę, aby za moment osiąść na swoim miejscu… Spojrzałeś na pozostałych.. nadal dzielnie walczyli… ostrzeliwali wciąż te dziwne, ale zarazem piękne “lustra” które były umiejscowione na korpusie olbrzymów… Wydawałoby sie ze będzie to walka bez końca… Lecz nagle jeden z wojaków krzyknął “Odsunąć sie!!!!!!! Włączyć osłony!!!”. I nagle.. ze zbroi żołnierzy poczęła ulatniać sie dziwna kłębiasta substancja, niczym gaz zaczęła kłębić sie dookoła każdego z nich… Powoli uformowała sie w sferę, która otaczała każdego z wojaków… Gdy każdy już miał swoją osobistą ochronę włączoną, żołnierz, który wcześniej krzyknął aby sie odsunąć, zmienił coś w sprzęcie przypominającym wyrzutnie rakiet.. i wystrzelił… Była to jedna wiązka światła… Robot przestał sie ruszać… został trafiony prosto w swoje “serce”… wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na efekt…
…
Pierwsze wrażenie
Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl
Dnia 07.10.2005
…
Zacząłeś zmierzać w kierunku ruin… spoglądałeś cały czas na ogromne, budzące podziw pozostałości po niewyobrażalnie wielkich budowlach… co chwilę w oddali było widać zielono-żółto-czerwony wybuch… Nie był to zwykły wybuch.. wyglądał tak jakby w samym środku było coś co zakrzywia przestrzeń dookoła siebie.. wszystko to razem wyglądało wspaniałe.. lecz siało zniszczenie… Przyśpieszyłeś kroku, przed tobą niewielka górka na którą zacząłeś powoli wchodzić… Patrząc przed siebie na horyzont nie zwracałeś uwagi co jest pod twymi nogami… do twoich nozdrzy dotarł okropny zapach…. fetor był tak silny, ze wydawał sie nie do zniesienia… nagle potknąłeś sie o cos, spojrzałeś w dół.. były to zwłoki jednego z poległych… powoli zacząłeś podnosić wzrok do góry. Ujrzałeś okropny widok… dziesiątki.. potem setki… tysiące zwłok… można było to nazwać „polem śmierci” bo trup ścielił sie tak gęsto, że niemal nie dało sie przejść dalej… Oprócz zwłok ludzko podobnych istot były tam także maszyny… były zbudowane z takiego samego materiału z którego były zbroje wojaków. Jedne blaszaki były małe, przypominały kule.. inne zaś były trochę większe… zacząłeś iść dalej.. smród był nie do zniesienia. Twoją uwagę przykuło coś co wyglądało jak wrak statku… zacząłeś mu sie przyglądać… i nagle, usłyszałeś niezwykle głośny huk… jakby piorun uderzył tuż obok ciebie w coś metalowego… metaliczny dźwięk, zginany metal i huk piorunu – tak można było określić to co usłyszałeś. W górze dostrzegłeś statek o kształcie fasoli, był przepiękny. Połyskiwał w blasku wybuchów z oddali… na powierzchni statku były również widoczne te dziwne żyły które dostrzegłeś wcześniej na zbrojach… Lecz te na statku były jakieś inne… ciecz w nich płynęła bardzo szybko i lśniła jak słońce! Statek powoli zaczął lądować… dostrzegłeś 8 jakiegoś rodzaju dysz… wydzielały tyle ciepła, że powietrze w obrębie 1 metra falowało dookoła dyszy… wyglądało na to, że były zasilane czymś w rodzaju plazmy… coś dziwnego wydzielało sie z dyszy.. wyglądało jak para albo woda… kłębiło sie delikatnie i falowało jednocześnie… plazma w dyszach powoli zanikała.. była koloru czysto niebieskiego… Z przodu statku przez otwierające sie wejście o kształcie koła zaczęli wybiegać żołnierze… najpierw dowódca, a za nim pozostali… usłyszałeś głośny i wyraźny dźwięk przetwarzany przez filtry w kombinezonie “Ruszać sie! Szybciej!! Szybciej!!!”. Ze skafandrów żołnierzy co chwilę uwalniała sie para, słyszałeś charakterystyczny odgłos w tym momencie.. delikatne syczenie. Nagle dowódca dał znak i wykrzyknął “NAPRZÓD!!!” i wszyscy zaczęli na ciebie biec.. stałeś jak wryty, nie mogłeś sie ruszyć… Wydawało ci sie, że szarża zaraz cie stratuje.. ostatni z żołdaków, zresztą tak jak reszta przebiegł przez ciebie jak gdyby nigdy nic… powietrze.. byłeś dla niego jedynie powietrzem.. może cie nie widział? Może dla niego nie istniejesz?
…
Nowy świat
Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl
Dnia 05.10.2005
…
Nagle wszystko dookoła ciebie zawirowało… uniosłeś sie ku górze. Poczułeś sie wspaniale, co raz wyżej.. wyżej… aż wreszcie zatrzymałeś sie. Byłeś niemal pod samym sufitem pomieszczenia, nagle zauważyłeś kątem oka krople czerwonej cieczy ściekającej z sufitu… wyostrzyłeś wzrok… krew, czerwona, trochę zgęstniała. Wpatrzyłeś sie w miejsce skąd ciekła i ku twojemu zdziwieniu nagle spadająca kropla powoli się zatrzymała, jakby czas stanął w miejscu. Zacząłeś sie mocniej wpatrywać i gdy tylko twój wzrok natknął sie na miejsce z którego wyciekała jucha coś dziwnego zaczęło się z tobą dziać. Nagle, w ułamku sekundy poczułeś ogromny ból, obraz zamazał sie i wydłużył na kształt tunelu. Zamknąłeś oczy i zacząłeś krzyczeć. Po chwili ból ustał, otworzyłeś oczy i nie mogłeś uwierzyć gdzie sie znajdujesz… Ziemia (?)… spojrzałeś w górę, niebo miało krwisto – czarny kolor… chmury płynęły po niebie jak gdyby śpieszyły sie gdzieś… Twój wzrok powędrował w dół… zacząłeś żałować, że sie tutaj znalazłeś… twoim oczom ukazał sie obraz pobojowiska. Zacząłeś sie zbliżać do zwłok.. miały na sobie dziwne metalowe pancerze, nie widziałeś nigdy takich, były wykonane z materiału który był twardy niczym tytan, lecz był aksamitny jak najdelikatniejszy z materiałów. Na zbrojach były widoczne dziwne wybrzuszenia, które przypominały żyły… nic w nich nie płynęło… W oddali usłyszałeś cichy głos.. jakby ktoś wzywał o pomoc.. zbliżyłeś sie do “resztek” człowieka(!?) w zbroi… W jej “żyłach” płynęła złotego koloru ciecz… istota miała na głowie hełm który odsłaniał jedynie jej usta… wzrok przyćmiewała czarna, niczym czarna dziura szybka… postać cały czas powtarzała “Mamo.. Mamo!! Gdzie jesteś!?!” Jej głos był tak drżący i było w nim tyle cierpienia, że nie mogłeś dalej patrzeć na męczennika… Wstałeś i popatrzyłeś w dal… na horyzoncie widziałeś ruiny… ogromne połyskujące metalicznym – ciemno niebieskim kolorem, dumnie stały i rozdzierały swymi spiczastymi zwieńczeniami chmury….
Od Autora:
Dziękuje osobom, które wchodzą na tego bloga, bo dzięki nim wiem, że ktoś go w ogóle czyta… Jeżeli są to te same osoby to jestem rad tym bardziej… ale jeżeli cały czas ktoś nowy sie tu pojawia.. to cóż… dobre i to :) Fajnie jakby jeszcze ktoś komentował.. hehe ;D No ale marzyć to ludzka rzecz :)
Refleksje
Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl
Dnia 31.08.2005
…
Otworzyłeś oczy.. poczułeś jakby minęło parę dni… dziwne uczucie… Podszedłeś do oczu i dotknąłeś ich… Zamknąłeś swoje oczy, zacząłeś sie wczuwać w delikatną powłokę… Obojętność.. jedyne co czułeś.. nic szczególnego.. szara istota…
Poczułeś ciepło.. dobiegało ze środka duszy… chciałeś dowiedzieć sie jak jest na zewnątrz…
Pomyślałeś o tym w skupieniu i po krótkiej chwili poczułeś zimno…
“Szary ponury dzień.. taki jak każdy inny.. nic sie w nim nie zmienia, huśtawka nastrojów.. nic więcej… może to moja wina? Mówią, ze tak.. Ale to że nie mogę sie zmienić to już nie moja wina.. *westchnienie* ” – poczułeś te słowa w głębi siebie.. tak jakby dusza w której sie znajdujesz mówiła do ciebie.
…
Od Autora:
Ostanie dni to dni obojętności.. może było trochę lepiej ale to tylko przebłyski szczęścia we mnie… Ale cóż… Nic na to to wszystko nie poradzę… słyszę wiele głosów od znajomych “zmień sie, żyj inaczej” tak.. jakby to było takie proste, to mogę zacząć pracować tak od jutra… hehe… Eh.. szkoda gadać… ludzie czasami nie rozumieją, a jak już rozumieją to nie potrafią tego wyrazić.. tak samo jest z miłością.. chcesz komuś powiedzieć, że czujesz coś więcej to albo sie coś zaczyna albo kończy w ułamku sekundy, jak piorun, pojawia sie na moment by po chwili zniknąć.
Dziwne jest te moje życie… czasami chce wszystkim powiedzieć “odpeird**** sie ode mnie” a po chwili potrzebuje kogoś bliskiego… Ale nie szukam kogoś na siłę.. chce żeby to uczucie było długie i szczere, a nie żyć z drugą osobą na pokaz żeby “inni widzieli jaką mam super laskę” … lol.. beznadzieja… Wolałbym spokojną dziewczynę, która nie ma zbytnich wymagań by wytrzymać ze mną :P A nie jakąś rozwydrzoną nastolatkę która patrzy tylko na wygląd.. Dobra koniec tego prawienia bo i tak tego nikt nie słucha *patrzy na licznik odwiedzin i komentów* heh… :(



