Timeshift

październik 28, 2007 at 9:21 am (Moja (?) historia)

Pierwszy raz napisane na: http://zgromadzenie-dusz.blog.onet.pl

Dnia 30.07.2006 (23:35)


Biegłeś dalej, czułeś się niezwykle lekko, niczym liść na wietrze. Ziemia falowała cały czas w kierunku walczących… pękała, rozsypywała się na kawałki… aż nagle, przestała. Kilkanaście metrów przed żołnierzami wszystko ustało… i nastała głucha cisza, wszyscy odwrócili się w twoją stronę, nawet olbrzymie maszyny przestały walczyć…
W jednej chwili na ziemi utworzył; się popękany krąg, rósł z każdą sekundą, aż wreszcie przestał… Potem usłyszałeś tylko okropny huk… i krąg lekko uniósł się do góry… wyglądało to jakby nagle z ziemi uformowała się lekko zarysowana kopuła z piachu… Tak samo szybko jak powstała… tak i opadła w dół… a potem, znów ten okropny dźwięk, który usłyszałeś gdy przed chwilą, co napotkany “potworek” krzyczał w twoją stronę…
Nie mogłeś uwierzyć własnym oczom… z ziemi począł wychodzić olbrzymi bies(?), przypominał wyglądem potwora z najgorszych koszmarów… Ogromny… miał Krwisto – czerwono – wiśniowy kolor skóry… Potężna sylwetka, nogi jak u psa, bardzo umięśnione, tors człowieka, ramiona także… Przy każdym ze stawów w kończynach miał wyrastające kolce koloru czarnego… Głowa smukła i wydłużona do przodu, zamiast włosów miał trzy rogi, twa po bokach i jeden z tylu głowy, wszystkie były zakrzywione do tylu. Nie miał twarzy ludzkiej, wyglądała ona tak samo jak u spotkanego wcześniej potworka… Można by było powiedzieć, że była to wierna replika małego „diabełka” spotkanego wcześniej… ale ten był większy…
Wszyscy zastygli w bezruchu… nagle ogromny bies pochylił się nad swoimi małymi przeciwnikami i głośno zaryczał… żołnierze złapali się za głowy, za to olbrzymie maszyny odwróciły się w stronę diabła i przygotowały broń do wystrzału…. lecz nagle coś dziwnego sie stało…
Kontem oka dostrzegłeś szybko powiększające się źródło światła dobiegające z ruin wierz… błysk był oślepiający.. niczym eksplodująca nova. Diabeł przestał ryczeć i spojrzał się z lekka w stronę eksplozji… w zbrojach żołnierzy było pięknie widać światło zagłady…
A po świetle usłyszałeś jedynie metaliczne…
“O kurw….”
I nastał huk… podmuch palącego powietrza wdarł sie do twoich nozdrzy… czułeś ból… ale nie wywoływał on żadnego większego cierpienia…
Nagle czas jak zaczął spowalniać… Ognisty podmuch powoli zmiatał wszystko z powierzchni ziemi… zbroje żołnierzy powoli zaczęły znikać, a razem z nimi natychmiast znikały czarne postacie, które znajdowały sie w środku… Z maszyn posypał sie powoli jedynie pyl… a diabeł… rozwiał się niczym piasek pochłonięty przez zamieć…. Wszystko spowolniło… jakby czas nie istniał… widziałeś piękną promienistą kulę… rosła z każdą sekundą, pożerała wszystko, co stało jej na drodze…

Czas… wszystko ustało w bezruchu… tak jakby go nie było… Więc czy jest tak naprawdę ważny? Zwykle pojęcie fizyczne… Kiedy ty znikasz, znika i on… tak jak ziemia, ludzie, maszyny, i wszystko, co jest z nim związane…
Co jest poza czasem? Tam gdzie twój umysł nie może sięgnąć…? Dowiesz się… już wkrótce, bo czas szybko płynie…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz